Wiecie jak rozwija się ogień? Początkowo, choć dysponuje mnóstwem tlenu i paliwa, rusza się on raczej niemrawo. Z łatwością natomiast podziwiać można magię i blask jego płomienia – blaskiem tym jesteście Wy.

W miarę ogrzewania się otoczenia materiały wokół stają bardziej palne. Jaki ma to związek z Waszymi gośćmi – sami wiecie. Dość, że zaczynają oni płonąć żądzą tańca!

Wówczas rozpoczyna się etap, który nazywamy rozgorzeniem – płomienie łącząc się w pary wypełniają cały parkiet, a podskakując wesoło sięgają niemal sufitu. W samym zaś środku tego spektaklu lśnicie Wy – tak, że aż wszystkim mieni się w oczach.

Gdy kontrolujemy już przebieg, potrzeba nam jedynie paliwa i tlenu. W chwilach odpoczynku właściwym akompaniamentem dbamy, by nie gasły ożywione rozmowy, a słodycz zabawy rozpalała gości do rana.

Ponieważ w powyższej analogii mnie przypada rola tlenu, Waszym gościom pozostawiam ogień. W blasku gwiazd, którymi będziecie Wy. Ja stanowić będę jedynie tło…

Na Wasze życzenie z przyjemnością poprowadzę wesele międzynarodowe: swobodnie w języku angielskim, a z pomocą konferansjera również po niemiecku.